#anonimowemirkowyznania Nie…

#anonimowemirkowyznania
Nie macie wrażenia, że jako społeczeństwo jesteśmy… Strasznie naiwni?
Nie mam pojęcia, czy to dotyczy innych społeczeństw, więc nie będę tagował nosacz, Polak, itd.
Z tą naiwnością chodzi mi to, że łatwo jesteśmy w stanie uwierzyć w złote góry, mimo że wszystko dokoła wróży porażkę.
Wrzucam to z anonimowych, gdyż udzielam się na mirko w innej „branży” i chcę podyskutować bez narzucania własnych poglądów 🙂
Bardzo chciałbym się dowiedzieć, czy inne kraje i społeczeństwa też tak podchodzą do tematu.

Praktycznie odkąd pamiętam i w miarę świadomie myślę o otoczeniu to widzę jak co mundial lub inne wydarzenia piłkarskie lwia część społeczeństwa nakręca się na wielkie sukcesy naszej reprezentacji albo drużyn piłkarskich. Ok, może nie wszyscy się interesują na co dzień, ale duża część ze wszystkich kibiców śledzi również ekstraklasę i inne ligi, więc doskonale widzą co robią nasi grajkowie. Niektórzy nic nie grają cały sezon, niektórzy grają, ale bez jakości, itd. A mimo wszystko za każdym razem pojawia się niczym nieuzasadniony optymizm, że tym razem będzie inaczej. Tym razem będzie sukces. Tym razem się uda. Ale czemu ma się udać? Co się zmieniło? Żeby zmienić coś, np. wagę ciała, trzeba przejść na dietę, a nie o tym mówić. Mówienie i reklama nie wystarczą. A co się zmieniło w kadrze? Poza lepszym marketingiem i sprawniejszym pompowaniem balonika? No nic. Paka ta sama albo podobna. Wręcz chyba poszło wszystko w drugą stronę, bo wydajnościowo i jakościowo jest gorzej. Czyli na przykład chcę zrzucić wagę, wszystkim o tym opowiem, a ostatecznie będę jadł więcej batoników. Brzmi dobrze? Zaufacie mi? Powierzycie mi swój hajs (bilety) oraz czas?
No i mamy kolejną klapę. Porażka. Czy to nas czegoś nauczy? Czy na następnym mundialu będziemy bardziej realistycznie patrzeć? Czy jednak znów będziemy optymistami i naszymi portfelami pokażemy, że znów wierzymy w sukcesy, itd.?

Czy gdyby szef w pracy co roku was podobnie traktował z wypłatą to dalej byście siedzieli w tej pracy? Przychodzi czerwiec, szef obiecał wysokie podwyżki, TAK w tym roku się uda, będzie co najmniej 100%, mówię wam. Pompowanie balonika od stycznia. Wielkie podwyżki. POTĘŻNE. Rozprawimy się z tym i tamtym projektem bez problemu. Złapiemy jeszcze dwa albo nawet trzy za dobrą kasę. Wjedzie dotacja, inwestor, itd. Przychodzi czerwiec, podwyżka 3,5%. Zmiana managera, bo to na pewno jego wina. Jedziemy dalej. Nowy manager rozwiąże problemy. Jestem pewny, że ta zmiana to dobra decyzja. Zobaczycie Państwo…. Myślę, że gdyby firmy miały mocniejszy wewnętrzny PR to spokojnie nie jeden Januszex by tak leciał wiele lat. Obecnie jednak większość małych firm z małych miejscowości częściej jedzie na strategii wmawiania pracownikom, że nie znajdą innej pracy albo że wszędzie jest tak samo albo gorzej.

No dobra, ale wróćmy do naiwności naszej. Kto ma z tego najwięcej profitów poza organizacjami piłkarskimi? Do głowy przychodzi mi wyłącznie polityka. Czy nie działa to podobnie? Zmienia się trener, zmienia się kadra, zmieniają się obietnice (idzie nowy mundial). Buduje się różnymi profitami grono zaangażowanych kibiców. Niektórzy kibice są z klubem zawsze, nieważne co by się wydarzyło. My jako kibice, których trzeba z powrotem namówić do zaufania momentalnie zapominamy o tym co miało być i łykamy nowe obietnice dopasowane mniej lub bardziej do bieżących potrzeb. Co z tego, że 75% ostatnich obietnic nie zostało spełnionych. Co z tego, że obiecano nam wyjście z grupy (np. niższe podatki), a dostaliśmy lanie od wszystkich (podwyżka podatków). Przecież i tak każda osoba z kadry dostanie swoją wypłatę. Może czasami trzeba kogoś wykopać, zwalić winę (np. zmienić trenera). Ale mimo wszystko schemat powtarza się.

Jak mogłoby to wyglądać inaczej? Czy w ogóle mogłoby? W firmach działa to tak, że jeżeli coś nie przynosi obiecanych rezultatów to się przykręca kurek albo w ogóle likwiduje daną gałąź. Czy można by zlikwidować piłkę nożną? Nie i byłoby to bezsensu. Można natomiast ostro ograniczyć dotowanie z publicznych pieniędzy czegoś, co nie przynosi korzyści. Kranik można skierować do miejsc, które dobrze sobie radzą i potrzebują wsparcia. Może ta piłka nożna potrzebuje innych bodźców? Może dochodzi tam do patologii powstałych przez zbyt duże pieniądze i brak kontroli? Może lepiej inwestować w sport, w którym Polacy radzą sobie o wiele lepiej? Ktoś powie, ale po co skoro danym sportem nikt się nie interesuje. To zbudujmy takie same narzędzia do promocji jak zbudował sobie PZPN do dmuchania balonika. Pewnie pomysłów znalazłoby się więcej.

A co z polityką? Nie wiem. Temat jest dużo bardziej złożony i może ktoś z was ma jakiś pomysł.

Pozdrawiam
#sport #polityka #pilkanozna #reprezentacja #swiat #psychologia

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: sokytsinolop
Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie – bogata oferta przez cały rok

Comments are closed.