Polskie samoloty zrzuciły…

Polskie samoloty zrzuciły bomby na Berlin! Bohaterska załoga okrętu ORP „Wicher” zatopiła jedną z niemieckich łodzi podwodnych! O tych sukcesach we wrześniu 1939 roku rozpisywała się polska prasa. Problem w tym, że nie miały one wiele wspólnego z prawdą.
Wrzesień 1939 r. Postprawda po polsku

„Pierwszą ofiarą wojny jest prawda”. Te słowa Hirama Johnsona są aktualne do dziś. Wojna i propaganda zawsze idą ze sobą w parze. Nie inaczej było też we wrześniu 1939 roku, gdy hitlerowskie Niemcy napadły na Polskę. Wojenna cenzura i propaganda władz to jedno, ale znacznie ciekawsze były informacje o rzekomych polskich sukcesach, których nie brakowało w polskich gazetach w pierwszych dniach wojny.

„Zbrodnicza ręka hitlerowskiego barbarzyńcy nie zawahała się obrzucić bombami Jasną Górę – święty relikwiarz Polaków” – informował 4 września na pierwszej stronie „Express Poranny”. „Nim zajęto miasto, samoloty niemieckie miotały bomby na kościół, burząc święty przybytek i niecąc pożary (…) Wieść o nowym barbarzyństwie niemiecki nie obca już jest światu. Już prasa całego świata obszernie opisuje bombardowanie Jasnej Góry” – czytamy dalej.

Tę samą informację, dzień później, przekazał też „Kurjer Poranny”. Pisał on, powołując się na szwedzką i belgijską prasę, o „krzyku straszliwego wzburzenia” na całym świecie po tym, jak „Polskie Lourdes” stanęło w płomieniach po ataku niemieckich samolotów. Problem tylko w tym, że do takiego ataku w ogóle nie doszło.
Tak jak Niemcy nie zbombardowali Jasnej Góry, tak polskie bomby nie spadły na Berlin. Choć co innego pisały ówczesne gazety. I tak, również „Kurjer Poranny” z 5 września, wielkimi literami, wybijał na pierwszej stronie informację o zbombardowaniu niemieckiej stolicy. „Dziś rano 30 samolotów polskich ukazało się nad Berlinem i obrzuciło bombami obiekty wojskowe, wyrządzając ogromne szkody. Wszystkie samoloty wróciły bez strat” – relacjonowano ten wirtualny rajd polskich samolotów.

Ale to nie był jednostkowy przypadek. 18 września, „Kurjer Codzienny” donosił o wspólnej, polsko-francuskiej, operacji lotniczej, której celem ponownie był Berlin. „Wiele ważnych obiektów uległo zburzeniu. Ważniejsze węzły kolejowe, łączące Berlin z ośrodkami przemysłowymi, zostały zniszczone. Eskadry polskie i francuskie, pomimo śmiałych bardzo niskich lotów i tak zwanego nurkowania, nie poniosły strat” – czytamy dalej.
Co więcej, takich „sukcesów” polskiej armii, które istniały tylko w gazetach, było więcej. Bohaterskie boje z niemiecką flotą toczył ORP „Wicher”. Niszczyciel, jak informował „Kurjer Codzienny” z 18 września, w pobliżu Wilhelmshaven zatopił niemiecki okręt podwodny U-37. Dzień później tę relację przekazał czytelnikom także „Kurjer Poranny”. Co więcej, przed zatopieniem okrętu, polska jednostka miała zabrać na pokład niemiecką załogę. Niestety, kłopot w tym, że już od 3 września leżał zatopiony na prawej burcie po ataku bombowców nurkujących na Hel. Sam okręt U-37 dotrwał do końca wojny. Na dno poszedł dopiero 8 maja 1945 roku. Zatopiła go jego własna załoga.

https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/postprawda-w-1939-r-jak-polacy-bombardowali-berlin/tjg5ne4
#ciekawostkihistoryczne #drugawojnaswiatowa #polska #polityka #historia #neuropa #wojskopolskie #wojna #neuropa #swiat

Comments are closed.