Wiecie czemu większość ludzie…

Wiecie czemu większość ludzie nie wierzy w ocieplenie klimatu? Bo to ich po prostu przeraża. Tak, tak! Dokładnie tak samo jak przeraża wizyta u lekarza. Jeszcze coś znajdzie znajdzie i będzie problem!

Wolimy odwracać głowę. Z radością przyjmiemy każde, najgłupsze nawet wytłumaczenie, żeby tylko nie musieć uwierzyć, że z jedyną planetą, która miała pecha nas gościć coś się dzieje. Bardzo szybko. Co raz szybciej.

Po prostu was przeraża sama myśl, że trzeba się z tym będzie zmierzyć. Przeraża was nawet sam strach. Lepiej potulnie odwrócić głowę, nie? Bo nic, kompletnie nic nie możecie zrobić, żeby zaczarować rzeczywistość. Nie ważne jak bardzo byście chcieli, każde wytłumaczenie, każde mydlenie oczu możecie tylko przyjmować nerwowym podśmiechiwaniem. W głębi czujecie, że to nie żarty. Jeszcze tylko pięć lat, dziesięć, dwadzieścia, może mnie to ominie, może ja się nie muszę przejmować? Może to pomyłka?

Wiecie jaki jest jedyny powód dla którego ludzie wierzą, że ocieplenie klimatu to spisek? Strach. Strach zmieszany z głupotą w wielkim naczyniu wypełnionym brakiem odpowiedzialności.

Przeraża nas nieubłagalność zmian. Z roku na rok cały proces przyspiesza. Z roku na rok metryczki są wyraźniejsze, rubryczki dokładniejsze, a wykresy co raz bardziej niepokojące. Na ziemi jest o wiele cieplej. Z sekundy na sekundę topnieją lody arktyki, słabną prądy, zanika natura jaką znamy. Jeszcze niedawno można było udawać. Mieć nadzieję. Teraz? Ciężko. Zmiany gnają. Boimy się tej myśli. Boimy się, że co raz trudniej udawać. Przecież tankowce produkuję tyle tego. Elektrownie tyle tamtego. A wszyscy inni mnóstwo wszystkiego. Co mi do tego? Co ja mogę? Co to da?

Tak bardzo się boicie stracić swojego wygodnego życia, że na samą myśl obleka was blady strach. Miotacie się od prawej do lewej, jakby ktoś wami kibel próbował wyczyścić i udajecie jakby nie śmierdziało wam gównem.

Zmiany klimatyczne to fakt. Ocieplenie klimatu to fakt. Do niedawna można było jeszcze udawać. Przecież naturalna kolej rzeczy. Raz zimniej, raz cieplej. Taki cykl planety. Spadaj ekoświrze, ekoterrorysto, ekoonanisto. Słowo klucz – prędkość zmian. Jest zastraszająca. Można się migać, jasne. Cykl planety, naturalna kolej rzeczy, nie mamy z tym nic wspólnego, umywamy ręce i do widzenia, dobranoc, cześć. Powtarzaj, powtarzaj, powtarzaj. Tylko czy to jeszcze ma sens?

Oczywiście, że ma. Wygodniej jest nie wierzyć. Ja coś mogę? Ja coś muszę? Ja coś tego co? Ale jak to? Taka myśl przeraża. Nieuchronnością. Pewnością. Odpowiedzialnością. I czymś jeszcze.

Ten nostalgiczny obraz przeraża ludźmi. Błogo nieświadomymi. Radośnie niewiedzącymi. Rozkosznie nieodpowiedzialnymi. Jak to, ja mam za coś odpowiadać? Ja mam sobie odmawiać? Ja mam nad czymś pracować? A weź! To bzdury, ułudy, szarlataneria. Uwierzę we wszystko, tylko mnie zostawcie. Przy życiu, przy domu, przy zabawie.

To nie Indie, Stany, czy Chiny. To Ty, ja, on, ona. Każdy z nas pojedynczo odpowiada za wszystkich.

To nie jest tak, że zarzynamy planetę. Planeta ma się świetnie tak czy owak. Planecie to zwisa. Ludzie wymrą? To spróbujemy z modliszkoidami. Albo wężownikami. Nawet jakby nas zmiotło z powierzchni jutro, planeta miałaby się świetnie. To nie chodzi o planetę i im szybciej sobie zdamy z tego sprawę, tym lepiej.

Chodzi o nas. Jest tylko jedno miejsce, gdzie możemy żyć. To Ziemia. Jesteśmy dramatycznie zagrożeni od pierwszego dnia, pierwszej nocy pierwszej żywej komórki. Ty jesteś odpowiedzialny za los wszystkich. Albo się weźmiesz do kupy, rozglądniesz i zorientujesz co tu jest grane, albo wszyscy się możemy pożegnać z naszym przytulnym, wygodnym, kosmicznym domem. Coś musisz zrobić. Pora zastanowić się co. Zanim będzie za późno.

#ziemia #natura #ekologia #ltakaprawda #wyznaniezdupy #propaganda #swiat #klimat

Comments are closed.