– Osiemnaście lat tu mieszkam…

– Osiemnaście lat tu mieszkam – mówi pan Ałybek, przycinając drzewo przed domem. – Ale już niedługo. Wiosną będą burzyć te domy pod budowę wieżowców.
– Nie żal panu?
– No pewnie, że mi żal… Ale trzeba. Kraj się rozwija…
– Dostanie pan chociaż dobre odszkodowanie za ziemię?
– Nie wiem. Państwo będzie decydować – Ałybek uśmiecha się nieśmiało, ukazując szereg złotych zębów.

Rozmawiamy na jednej z ostatnich ulic starej części dzielnicy. Ulica jest zresztą słowem mocno na wyrost – to raczej wydeptana w śniegu śnieżynka, wijąca się pomiędzy nielicznymi pozostałymi tutaj domami, ruinami wcześniej wysiedlonych chatek, chaotycznie skleconymi garażami i drewnianymi sławojkami. A za granicą tego pejzażu wyrastają dwudziestopiętrowe wieżowce mieszkalne, bogato zdobione złoconymi ornamentami. Nowoczesna stolica łapczywie zagarnia kolejne hektary.

Nieuchronne zniszczenie dotknie tę dzielnicę bardzo szybko, bo jej położenie nie pozwala na pozostawienie drewnianych chatek przy życiu. Zaledwie czterysta metrów od domku pana Ałybeka wznoszą się reprezentacyjne budynki Pałacu Niepodległości i Pałacu Kreatywności. Tuż za nimi – obsadzony kwiatami Monument Narodu Kazachskiego. To samo centrum stolicy, w której nie może być miejsca na bylejakość. Dlatego pozostałości starej dzielnicy obudowano metalowymi płotami, zasłaniającymi mało reprezentacyjne zakątki. Przyjezdni, jadący tędy z nowego dworca kolejowego, nie zobaczą sławojek i studni. Potężny płot opowie im najwyżej o przyszłym bogactwie, przemilczy zaś obecną biedę.

Zapraszam do przeczytania mojej opowieści o Astanie, mieście, w którym pałace sąsiadują z drewnianymi sławojkami 🙂 Pełen tekst tutaj, a tutaj jest znalezisko.

#podroze #swiat #kazachstan #azja #podrozujzwykopem #ciekawostki #urbanistyka #architektura #gruparatowaniapoziomu

Comments are closed.